Cypryjskie impresje

Nie od razu dałem się przekonać do wzięcia udziału w programie Erasmus+ dla nauczycieli. Wakacje zwykle kojarzą mi się z beztroską i odpoczynkiem, a tym razem wyjazd urlopowy miał być połączony z nauką, rannym wstawaniem i zdążaniem na czas za którym nie przepadam w ciągu roku szkolnego a co dopiero w sierpniu. W końcu zgodziłem się z moją żoną, że może to być ciekawe doświadczenie i rozpoczęliśmy przygotowania do wyprawy. Działania związane z organizacją wylotu i zakwaterowania połączone były z wymianą korespondencji z bardzo pomocnymi pracownikami szkoły językowej Bayswater w Limassol, której studentem miałem być przez dwa sierpniowe tygodnie.
Pierwsze wrażenia po wyjściu z samolotu na lotnisku w Larnace to podmuch ciepła. Od razu poczułem, że długie spodnie i półbuty staną się zbędne. Szybko zresztą zamieniłem je na krótkie spodenki i sandały. Oczywiście niezbędne było nakrycie głowy, więc przez większość pobytu na wyspie moja czaszka chroniona była przez kapelusz. Transport z lotniska do hotelu zorganizowała szkoła językowa więc uniknąłem dodatkowych atrakcji związanych z ruchem lewostronnym, dzięki czemu mogłem podziwiać uroki cypryjskiej przyrody. W krajach śródziemnomorskich najbardziej lubię podziwiać rosnące wzdłuż ulic palmy daktylowe.
Do Limassol przybyliśmy w niedzielę więc pierwszy dzień poświęcony był zwiedzaniu najbliższej okolicy i rekreacji. Kąpiel w basenie, a po południu w falach Morza Śródziemnego wynagrodziła mi pobudkę w środku nocy.
Zanim zaczęły się zajęcia w szkole Bayswater trochę się przejmowałem. Co prawda przed wylotem wypełniłem przygotowany przez szkołę test kwalifikacyjny i uważałem, że poszło mi dobrze, ale spotkanie z wieloma nowymi osobami pochodzącymi z różnych krajów i „nawijanie” głównie po angielsku niekoniecznie mnie cieszyło.
Rzeczywistość okazała się jednak bardzo przyjemna. Grupę do której trafiłem w pierwszym tygodniu prowadziła sympatyczna lektorka (cypryjska Greczynka) a w kolejnym tygodniu Angielka mieszkająca od lat na Cyprze. W grupie oprócz mnie znalazło się także kilkoro Polaków, Czechów, Rosjan i Ukraińców, a także Francuzka i Japonka. Każdy z nas miał odmienny akcent, nie zawsze do głowy przychodziły słowa, których naturalnie użylibyśmy w swoim rodzimym języku, więc zdarzało się, że trzeba było się „nagimnastykować” aby się dobrze zrozumieć. Przy okazji nie brakowało zabawnych sytuacji. Nasze codziennie spotkania zaczynały się krótkim opowiadaniem o tym jak spędziliśmy popołudnie poprzedniego dnia, potem ćwiczyliśmy dialogi, dyskutowaliśmy na tematy przygotowane przez lektorkę lub wykonywaliśmy ćwiczenia z gramatyki. Był to dla mnie intensywny, ale bardzo cenny czas. Posługiwanie się angielskim stało się dla mnie dużo bardziej naturalne niż przed wyjazdem, mimo, że miałem już dawniej doświadczenia rozmów z obcokrajowcami nawet na interesujące mnie tematy historyczne. Teraz też, w miarę możliwości na zajęciach lub w trakcie przerw z innymi uczestnikami kursu starałem się przybliżać polską kulturę i historię.
Czas wolny wypełniały mi plażowanie połączone z pływaniem w morzu i nurkowaniem, spacery wzdłuż brzegu, również wieczorem, kiedy poziom temperatury spadał i w przyjemnym cieple można było się swobodnie poruszać. Oczywiście nie mogłem sobie odmówić zwiedzania ważniejszych z punktu widzenia historii i kultury miejsc na Cyprze. Skoncentrowałem się głównie na poznaniu południowej, greckiej części wyspy. Cypr bowiem od połowy lat 70. ubiegłego wieku podzielony jest na część grecką (południową) i turecką (północną). W kolejną niedzielę dotarłem do Pafos, dawnej stolicy Cypru, miasta z parkiem archeologicznym, w którym podziwiać można świetnie zachowane starożytne mozaiki z mitycznymi scenami oraz ślady agory. Pafos to również miasto, do którego dotarł w I wieku św. Paweł w trakcie swojej pierwszej podróży misyjnej. Jest tam kościół (Panagia Chrysopolitisa), w którym ksiądz Meksykanin odprawiał Mszę Świętą częściowo po polsku, a częściowo po angielsku. Warto było odwiedzić znajdującą się między Pafos a Limassol popularną wśród turystów skałę Afrodyty, przez Cypryjczyków określaną jako Skała Rzymianina (Petra tou Romiou) i podziwiać urokliwe zatoczki. W czasie eksploracji wyspy odbyłem też spacer po znanym ze sztuki koronkarskiej miasteczku Lefkara, przeszedłem się po słonym jeziorze w pobliżu Larnaki, które w tej porze roku jest wyschnięte i zwiedziłem znajdujący się nieopodal niego meczet. Samo Limassol to poza ścisłym centrum (z zamkiem, który odwiedził w XII wieku angielski król Ryszard Lwie Serce w czasie swojej wyprawy krzyżowej) miasto nowoczesne, a dzielnica, w której znajdował się mój hotel zdominowane przez Rosjan, których na Cyprze jest całkiem sporo. Do niesamowitych wypraw, które były moim udziałem zaliczyłbym również rejs statkiem wokół półwyspu Akamas z nurkowaniem w błękitnej lagunie. Przepływające w zasięgu dłoni ławice ryb, pełzające po dnie rozgwiazdy to widok, który będę jeszcze długo pamiętał. Do pełni szczęścia brakło mi tylko spotkania z żółwiem morskim.
Cypr jest piękną wyspą i szczerze polecam odwiedzenie go każdemu. Ja chętnie przybył bym tam jeszcze raz, ale w innej porze roku, kiedy na słonym jeziorze można podziwiać flamingi i w środku dnia nie trzeba chronić się przed słońcem. Wyjazd w ramach programu Erasmus+ był niezwykłą przygodą łączącą przyjemne z pożytecznym. Nauka języka w międzynarodowym towarzystwie pozwoliła mi podnieść swoje kompetencje, otworzyła na kontakty z ludźmi z innych państw i dodała pewności siebie. Cieszę się, że mogłem tego doświadczyć.

Marcin Strumiński

Cypr – wspomnienia

Cypr to najbardziej oddalone miejsce od domu, do jakiego planowałam się dotąd udać (oprócz Ziemi Świętej, którą zwiedziłam tuż przed pandemią). Od początku chciałam, żeby wyjazd w ramach projektu Erasmus+ dla nauczycieli był równocześnie rodzinną, egzotyczną
i urlopową przygodą. Tak więc planowanie pobytu w tej części świata zajęło mi pierwszą połowę urlopu. Wybieranie najlepszych strategii spośród kilku możliwych było już działaniem edukacyjnym. Czy zdecydować się na wynajęcie apartamentu tuż obok Morza Śródziemnego w Pisuri przy kamienistej plaży z perspektywą codziennego dojazdu autostradą do szkoły językowej w Limassol? Czy może wybrać hotel blisko szkoły, a na popołudniowe plażowanie i zwiedzanie różnych zakątków wyspy mieć do dyspozycji wynajęte auto? Z tych pomysłów zostałam wyleczona kiedy okazało się, że polecone hotele są przepełnione ze względu na sezon „wysoki”. Natomiast wynajem lokum w centrum miasta, gdzie temperatura powietrza miała być jeszcze wyższa niż w bardziej przewiewnych, choć też gorących, nadmorskich rejonach, nie był pociągający. Towarzyszka podróży podzieliła się pomysłem, aby wybrać hotel tuż przy piaszczystej plaży w Limassol z codziennym dowozem do szkoły (tam i z powrotem). Jednocześnie napięcie związane z podróżowaniem w roli szofera wynajętym wozem ruchem lewostronnym opadło… Ustaliliśmy z towarzyszami podróżowania, iż w inny sposób rozwiążemy kwestię transportu koniecznego do eksplorowania wyspy – europejskiej pod względem kulturowym, a azjatyckiej geograficznie.
Lot samolotem, krajobrazy zza chmur, emocje bliskich po raz pierwszy odbywających powietrzną podróż – stanowiły początkowy etap mojej przygody. Przypominam sobie, że podczas lądowania oglądałam „białą plamę”, która okazała się podczas późniejszego zwiedzania Słonym Jeziorem. Salt Lake w cypryjskiej Larnace jest zjawiskowe. Nietrudno do niego dotrzeć, bo znajduje się jedynie kilka metrów od drogi prowadzącej z lotniska do centrum miasta. Jednak w lecie to tylko solna tafla, przypominająca lodowisko, na której leżą grudki mieniącej się słonecznym blaskiem soli. W otoczeniu panoramy miasta z widocznym islamskim meczetem – Hala Sultan Tekke – tworzy oryginalny widok.
Aby przejść na inny poziom przyrodniczych doznań należałoby wybrać się w te miejsca podczas zimowej pory roku, która trwa na wyspie od listopada do marca. Nie w sierpniu. Zimowa, inaczej deszczowa, pora roku przyciąga tutaj stada flamingów, które mieszkają na podmokłym wówczas jeziorze. Przyroda na Cyprze jest wtedy odmienna – bujna, intensywnie zielona, ubarwiona żółtymi kwiatami (nie przeszkadza temu funkcjonowanie kilku stoków narciarskich, sztucznie naśnieżanych). Larnaca Salt Lake to tak naprawdę kompleks połączonych ze sobą czterech jezior: Aliki, Orphani, Soros i Spiro. Ich powierzchnia całkowita to ponad 2 km kw. Jest to jedno z najważniejszych siedlisk ptactwa wodnego w Europie. To miejsce upodobało sobie 85 gatunków ptaków wodnych (o takich widokach marzyliśmy planując tę podróż jednak ze względu na jedyną możliwość wspólnego wyjazdu w lecie, i to
w wakacje, poskromiliśmy „ptasie apetyty” i postanowiliśmy pocieszyć się nadzieją na bliskie spotkania z wielkimi żółwiami w naturze).
Zwiedzając w wolne dni zachodnie i wschodnie strony Cypru ze znakomitymi przewodnikami polskimi poznanymi spontanicznie już na miejscu, częściowo zrealizowaliśmy to pragnienie. Podczas rejsu statkiem do Błękitnej Laguny na wybrzeżu w pobliżu Lakki nurkowaliśmy oglądając ławice kolorowych ryb, podwodny świat w poszukiwaniu żółwi. Najpopularniejszymi gatunkami, które można oglądać w oszałamiających zatokach, są: żółw zielony (Chelonia mydas), a kolejnym Karreta (Carreta Carreta). Naturalnym pokarmem tych opancerzonych stworzeń morskich są glony i wodorosty, nie sałata (jak nasza pilotka wycieczkowa żartobliwie mówiła dzieciom). Widok rozpościerał się na park narodowy Akamas. Z kolei przemierzając na wschodzie miejscowość Agia Napa podziwialiśmy cypryjskie miejsca z jaskiniami, zatokami i charakterystyczną przyrodą, w tym słynną Nissi Beach z plażowiczami wielu ras i kultur.
Wrażenia edukacyjne z kursu językowego w Bayswater Cyprus były równie intensywne co turystyczne. Gdyby nie było w moim otoczeniu ani jednej osoby mówiącej po polsku, szok byłby dla mnie całkowity. Jednak i tak znajdowanie się w miejscu gdzie codziennie przez kilka godzin umysł pracował dynamicznie, by wszystkie myśli wyrażać w obcym języku, stanowiło dla mnie niezwykłe wyzwanie. Poznanie wartościowych osób z różnych części świata to ciekawe doświadczenie. Bardzo sympatyczna i kreatywna okazała się lektorka mojej grupy, cypryjska Greczynka.
Wracając z klimatyzowanych pomieszczeń i spacerując w pełni słońca w każdym zaułku można było oglądać koty – w ilości w jakiej gołębie tworzą tło krajobrazowe Krakowa. Koty
z różnym ubarwieniem sierści mieliśmy obok siebie przez cały pobyt na wyspie.
Podróże zagraniczne naprawdę poszerzają horyzonty mentalne człowieka, otwierają
na nieznane. Nawet w przypadku konserwatystów i zakochanych w swoim kraju patriotów.

Justyna Strumińska

Język angielski na Cyprze – wyzwanie, frajda i gościnność na talerzu.


Kto by nie chciał połączyć nauki języka angielskiego z wakacjami na słonecznym Cyprze? Brzmi jak sen, prawda? W ramach programu Erasmus miałem okazję spędzić czas na Cyprze, gdzie nie tylko szlifowałem swoje umiejętności językowe, ale również odkrywałem piękno wyspy – od lokalnych potraw po tajemnicze ruiny i plaże, na których podobno wyłoniła się z morskiej piany sama Afrodyta.
Na początek trzeba przyznać, że nauka angielskiego w takim miejscu nie jest łatwym wyzwaniem. Bo jak skupić się na gramatyce, gdy za oknem świeci słońce, morze szumi, a na horyzoncie wakacyjne krajobrazy. Niemniej jednak profesjonalne lekcje prowadzone przez miejscowych, bardzo zaangażowanych i otwartych lektorów były wciągające, a atmosfera międzynarodowa sprzyjała nauce. Możliwość konwersacji, a jednocześnie trening praktycznych umiejętności z ludźmi z różnych zakątków świata, jest wielkim plusem nauki za granicami kraju. Niezwykłą osobliwością jest to, że choć wszyscy posługują się językiem angielskim, jak można się domyślać za każdym razem brzmi on nieco inaczej.
Nauka języka w miejscu, gdzie jest on na co dzień używany, to kolejne z cennych doświadczeń, jakie oferuje Agencja Narodowa w ramach programu Erasmus+. Angielski na Cyprze to nie tylko lekcje, ale także dodatkowy bonus nauki języka, w miejscu gdzie każdy dzień staje się okazją do praktyki.
Cypr to wyjątkowa mieszanka kultur, które przenikają się od wieków, tworząc fascynujący kolaż tradycji, smaków. Na tej wyspie, położonej na styku Europy, Azji i Afryki, można wyraźnie odczuć angielskie, greckie i tureckie wpływy, które ukształtowały zarówno codzienne życie, jak i kulturę kulinarną. Choć Cypr jest podzielony na część grecką i turecką, obie kultury mają swoje miejsce na wyspie, a ich tradycje często się przenikają, tworząc unikalną mozaikę.
Jednym z najbardziej wyraźnych dziedzictw są ślady pozostawione przez Brytyjczyków, którzy rządzili wyspą przez prawie 80 lat. Język angielski jest obecny niemal na każdym kroku. Znajomość tego języka jest dość powszechna wśród mieszkańców, co sprawia, że nawet najbardziej zagubieni turyści mogą czuć się tutaj komfortowo. Podobnie jak w innych byłych koloniach angielskich, tak i tu obowiązuje ruch lewostronny, który często zaskakuje przyjezdnych.
Na Cyprze gościnność wyraża się na wiele sposobów, ale nic nie oddaje jej lepiej niż „meze”. To nie tylko zestaw przekąsek, ale cała filozofia posiłku i spędzania czasu z bliskimi. Zdecydowana większość restauracji dysponuje taką pozycją w swoim menu. Tradycyjne cypryjskie meze to zestaw około 20 dań serwowanych kolejno, na które składają się różne miejscowe dania wegetariańskie, jak i mięsne, a każde z nich zaskakuje bogactwem smaków. Na początek zazwyczaj pojawiają się dipy, takie jak tzatziki (jogurt z ogórkiem i czosnkiem), hummus (z ciecierzycy), czy melitzanosalata (pasta z bakłażana). Dalej na stole lądują grillowane warzywa, oliwki i ser halloumi, a do tego tradycyjny chleb pita. Jeśli chodzi o mięsne specjały, królują tu souvlaki – małe kawałki mięsa z grilla, oraz keftedes – smażone kotleciki mięsne. Z kolei w tureckim stylu nie może zabraknąć dań jak kebab czy kofta (mielone mięso przyprawione ziołami). Na zakończenie często serwuje się baklavę – słodki, orzechowy deser nasączony syropem. Nie przeceniaj jednak swoich możliwości, jedzenia jest naprawdę dużo i jednej osobie trudno zmieścić wszystkie smakołyki. „Meze” to nie tylko uczta dla podniebienia, ale także sposób na spędzenie czasu przy stole, to symbol cypryjskiej gościnności, gdzie każdy jest mile widziany. W trakcie takiej kolacji można nie tylko skosztować wielu dań, ale również poczuć klimat śródziemnomorskiego ucztowania.
Miejsca, które kojarzą się z kurortami wczasowymi na wyspie to Larnaka oraz Pafos i tam właśnie można znaleźć największą ilość turystów korzystających z pogody nieco mniej kapryśnej niż w naszym ojczystym kraju. Niemniej jednak sama wyspa nie jest wielkich rozmiarów, co ułatwia podróżowanie i zwiedzanie rozrzuconych w terenie osobliwości. Dużym ułatwieniem jest wypożyczenie samochodu, wyspa dysponuje wieloma wypożyczalniami, choć poruszanie się pojazdem w miejscu, gdzie obowiązuje ruch lewostronny a dookoła kierowcy nienachalnie interpretują przepisy kodeksu drogowego, jest nie lada wyzwaniem. W okolicach Limassol, warto zobaczyć starożytne ruiny z imponującym teatrem, z którego rozpościera się widok – zamek Kolossi, z długą i barwną historią, sięgającą czasów średniowiecza oraz Akrotiri – rezerwat przyrody, gdzie można obserwować flamingi w ich naturalnym środowisku. Trudno nie wspomnieć o dużej ilości plaż, gdzie każdy znajdzie swoją ulubioną, tę bardziej piaszczystą, nieco bardziej podobną do dobrze znanych wybrzeży Bałtyku, lub kamienną zwaną „White Stones” z białych wapiennych kamieni. Plotka głosi, że Afrodyta wybrała taką kamienno-żwirową, aby wyłonić się z piany morskiej w całej okazałości. Limassol jest nowoczesnym miastem, w którym pojawia się coraz więcej drapaczy chmur, niemniej jednak, spacerując po uliczkach położonych bliżej zamku można natknąć się na niewielkie tawerny serwujące „meze”, sklepiki z lokalnymi produktami, a także tętniące życiem promenady nadmorskie.
Wyjeżdżając nieco poza Limassol warto odwiedzić góry Trodos, a w nich najwyższy szczyt Olimp. W górach klimat jest nieco bardziej zbliżony do naszego i panują zdecydowanie niższe temperatury. Koniecznie należy zatrzymać się w drodze w góry w miejscowościach jak Omada, czy Lefkara, w których oprócz podziwiania maleńkich górskich miejscowości z uroczymi uliczkami i zakątkami można nabyć rękodzieło, np. ręcznie wyrabiane koronki.
Zatem Cypr to nie tylko egzotyczne miejsce położone trzy godziny lotu samolotem od Polski z ciepłym morzem i plażami. To miejsce, gdzie wiele kultur przenika się wzajemnie oferując unikatową mieszankę doznań (od kulturalnych, poprzez zabytki a na stole kończąc). Zwłaszcza jeżeli lubisz odkrywać i wyjdziesz poza stereotypowe szlaki i lokalizacje, poszukasz na mniej uczęszczanych ścieżkach. Nadto łatwość porozumiewania i możliwość doskonalenia umiejętności językowych zdecydowanie podnosi atrakcyjność tej wyjątkowej destynacji.

Zbigniew Stawarz

Program dla szkół

„Program dla szkół” to unijny projekt koordynowany przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, który polega na dostarczaniu dzieciom owoców, warzyw oraz mleka i przetworów mlecznych.

Głównym celem „Programu dla szkół” jest kształtowanie prawidłowych nawyków żywieniowych poprzez dostarczanie uczniom produktów mlecznych oraz owocowo-warzywnych. Dzięki temu dzieci od najmłodszych lat poznają smaki zdrowych przekąsek.

Program obejmuje również działania o charakterze edukacyjnym i promocyjnym. Ich celem jest zwiększenie jego rozpoznawalności oraz budowanie świadomości rodziców i nauczycieli dotyczącej ich roli w kształtowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych dzieci. Działania edukacyjne, w których uczniowie uczestniczą, takie jak: wspólne przygotowywanie i spożywanie drugiego śniadania, zakładanie ogródków szkolnych czy organizowanie warsztatów kulinarnych, festynów oraz wycieczek tematycznych, poszerzają ich wiedzę na temat pochodzenia warzyw, owoców i produktów mlecznych. Ambasadorem „Programu dla szkół” jest postać Chrumasa – animowanego bohatera, który w zabawny sposób prezentuje dzieciom zasady zdrowego odżywiania. Można go zobaczyć w internecie na www.programdlaszkol.gov i na kanale YouTube „Program dla szkół”.

„Program dla szkół” to unijny projekt będący kontynuacją dwóch programów: „Mleko w szkole” oraz „Owoce i warzywa w szkole”.

Francja, Anibes – dwa tygodnie pełne słońca, języka francuskiego i nowych doświadczeń!


Na początku lipca miałam niezwykłą okazję spędzić dwa tygodnie we francuskiej miejscowości Anibes, uczestnicząc w intensywnym kursie języka francuskiego dla początkujących w ramach programu Erasmus+. To był czas pełen nauki, kultury, nowych znajomości i niezapomnianych chwil.
Kurs był przeznaczony dla nauczycieli z różnych krajów z całego świata. Jednak najwięcej osób pochodziło ze Stanów Zjednoczonych, dzięki temu ćwiczyłam nie tylko język francuski, ale również angielski. Miałam szansę spotkać się z ludźmi z różnych kultur, wymieniać doświadczenia i uczyć się od siebie nawzajem. Program kursu był bardzo intensywny, ale jednocześnie niezwykle ciekawy. Kurs był prowadzony przez doświadczonych lektorów, którzy w przyjaznej atmosferze wprowadzali nas w tajniki poprawnej francuskiej wymowy. Język francuski nie należy do łatwych, a w szczególności fonetyka, co może stanowić wyzwanie. Dlatego też codziennie uczestniczyliśmy w zajęciach gramatycznych, leksykalnych i konwersacjach. Co więcej, musiałam napisać dwa testy, aby móc zaliczyć kurs! Lekcje były ciekawie prowadzone, z wykorzystaniem różnorodnych metod, takich jak ćwiczenia interaktywne, dyskusje grupowe i gry językowe. Dzięki temu czas spędzony na nauce upływał szybko i przyjemnie.
Jednym z największych atutów kursu była możliwość praktycznego zastosowania języka francuskiego w codziennych sytuacjach. Miałam okazję rozmawiać z mieszkańcami Anibes, którzy byli bardzo otwarci i chętni do pomocy zwłaszcza jeśli próbowałam mówić w ich ojczystym języku: ), robić zakupy na lokalnym rynku, zamawiać jedzenie w restauracjach i zwiedzać okoliczne miejscowości. Dzięki temu szybko nabrałam pewności siebie w mówieniu po francusku.
Oprócz nauki języka, miałam również wspaniałą okazję poznać francuską kulturę i tradycje. Anibes znajduje się na południu Francji w Prowansji nad pięknym Morzem Śródziemnym. Jest miejscem pełnym uroku, z niesamowitymi krajobrazami i zabytkowymi budowlami. Miasto to ma wiele do zaoferowania; nie tylko słynie z pięknych plaż, ale i również z bogatej historii. Miałam przyjemność zwiedzić Muzeum Picassa mieszczące się w murach średniowiecznego zamku. Słynny artysta przebywał w Antibes w połowie lat 40. XX wieku. Jego ceramiczne dzieła stanowią trzon tego muzeum. Innym niesamowitym miejscem, które odwiedziłam był Fort Carré, gdzie więziono Napoleona Bonaparte. W ciągu dwóch tygodni udało mi się również zwiedzić kilka pobliskich miejscowości, takich jak Cannes i Nicea. Każde z tych miejsc zachwyciło mnie swoim unikalnym charakterem i pięknem.
Jednym z najprzyjemniejszych aspektów pobytu we Francji była oczywiście kuchnia. Miałam okazję spróbować wielu tradycyjnych francuskich dań, i oczywiście wyśmienitych francuskich serów. Restauracje w Anibes oferowały szeroki wybór dań, zarówno tradycyjnych, jak i nowoczesnych. Ceny były przystępne, a jakość jedzenia bardzo wysoka. W Antibes znajduje się także słynne targowisko prowansalskie. Można tam kupić świeże owoce, warzywa, różne przyprawy oraz oryginalne wyroby wprost od lokalnych dostawców.
Pogoda podczas mojego pobytu była idealna. Słoneczne dni i wysokie temperatury sprzyjały spędzaniu czasu na świeżym powietrzu, zwiedzaniu i wypoczynkowi. Korzystałam z pięknych, piaszczystych plaż i malowniczych ścieżek spacerowych.
Z uczestnikami kursu często organizowaliśmy wspólne spotkania lub wycieczki do pobliskich miejscowości, co dawało nam okazję , aby ćwiczyć umiejętności językowe i miło spędzić czas.
Podsumowując, dwa tygodnie we Francji były dla mnie niezwykle wartościowym doświadczeniem. Kurs języka francuskiego był bardzo dobrze przygotowany i prowadzony, a Anibes okazało się idealnym miejscem na naukę i odpoczynek. Dzięki programowi Erasmus+ miałam możliwość poznać nowych ludzi, zwiedzić piękne miejsca i doskonalić swoje umiejętności językowe zarówno z języka francuskiego, angielskiego, a także metodyki nauczania języków obcych. To doświadczenie na pewno pozostanie na długo w mojej pamięci.


Małgorzata Grodowska

Erasmus+ 2024


Kurs w którym uczestniczyłam trwał dwa tygodnie i prowadzony był przez szkołę Bayswater Cyprus w Limassol na Cyprze. Zajęcia odbywały się codziennie i były doskonałą okazją do poszerzenia umiejętności językowych oraz wymiany doświadczeń zawodowych z innymi nauczycielami. Przebiegały w bardzo miłej atmosferze, były atrakcyjne i na wysokim poziomie merytorycznym. Podczas pobytu poznałam wielu interesujących ludzi z którymi na pewno będę utrzymywać stały kontakt.
Wolny czas poświęciłam na zwiedzanie wyspy. Miałam okazję zobaczyć wiele ciekawych miejsc, poznać cypryjską kulturę i kuchnię.
Zwiedziłam średniowieczny zamek w Limassol, który na przestrzeni wieków wielokrotnie zmieniał zarówno właścicieli jak i swoje przeznaczenie. Początkowo był twierdzą i służył do ochrony przed piratami, następnie zaadoptowano go na więzienie, posterunek policji,
a wreszcie areszt. Dziś zamek mieści w sobie muzeum Starożytnego Cypru. Z dachu zamku rozpościera się niesamowity widok na miasto i okoliczne wzgórza.
Miałam również okazję zobaczyć Park archeologiczny Nea Pafos, który zajmuje pierwsze miejsce na liście największych atrakcji Pafos i jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Wiele pozostałości – m.in. mozaiki podłogowe, fragmenty ulic, budynków czy systemów melioracyjnych, zostało świetnie zachowanych, dlatego do dziś stanowią przedmiot badań naukowców z całego świata, w tym także z Polski. Spacer po tym „antycznym mieście” zrobił na mnie duże wrażenie.
Podczas pobytu odwiedziłam dwie urokliwe, średniowieczne wioski położone u stóp gór Trodos: Lefkare i Lofou. Ta pierwsza słynie z pięknej architektury, starych cypryjskich tradycji, pięknych haftów i koronkarstwa. Legenda głosi, że miejscowym rękodziełem zachwycił się nawet sam Leonardo da Vinci, który w 1481 r. kupił w Lefkarze koronkę i przyozdobił nią ołtarz katedry w Mediolanie. Miejscowość zachwyciła mnie wąską zabudową, klimatycznymi brukowanymi uliczkami, pełnymi warsztatów złotniczych i małych kawiarenek. Większość mieszkańców tej wioski, mieszka tu przez całe swoje życie. Utrzymują się z prowadzenie własnych, niewielkich firm oraz restauracji. Sprzedają głównie kobiety, które bardzo często przed swoimi sklepami haftują koronkowe dzieła sztuki, które później sprzedają w swoich sklepikach. Bardzo serdecznie (czasami nachalnie) witają turystów, są bardzo otwarci i szybko nawiązują kontakt z turystami.
Lofou – to kolejna wioska którą odwiedziłam. Jej zabudowa składa się z małych domostw z czerwonymi dachami i pięknymi drewnianymi balkonami. Znajduje się tu wiele urokliwych kawiarni i tawern, w których można skosztować autentycznej cypryjskiej kuchni. W Lofou udało mi się zobaczyć szkołę podstawową wybudowaną w 1917 r., na dziedzińcu której znajdują się dwa posągi upamiętniające lokalnych bohaterów. W wiosce kilkakrotnie w ciągu roku organizowane są różnego rodzaju koncerty i festiwale. Jednym z najbardziej znanych jest Festiwal Palouze, którego głównym celem jest promocja cypryjskiego dziedzictwa wiejskiego. Podczas festiwalu goście mogą skosztować „palouze” – tradycyjnego deseru z moszczu winogronowego oraz zobaczyć pracę lokalnych rzemieślników – snycerzy i garncarzy.
Podróżując wzdłuż południowego wybrzeża, warto zboczyć z drogi i zobaczyć wrak statku Erdo 3, który osiadł na mieliźnie nieopodal Pafos. Widok monstrualnej jednostki skłonił mnie do zapoznania się z jej historią. W 2011 r. statek Edro 3, transportował płyty gipsowo – kartonowe z portu w Limassol na wyspę Rodos. Jednak podczas rejsu pogoda zaczęła się psuć. Morze było tak wzburzone, że fale zaczęły spychać Edro 3 w kierunku lądu. Próby walki z żywiołem okazały się bezskuteczne. Statek uderzył o skały. Ewakuacja załogi przebiega bez problemów. Po przejściu sztormu, ze statku wypompowano paliwo, a płyty kartonowo – gipsowe przeładowano na inną jednostkę. Początkowe plany usunięcia Edro 3 zostały szybko porzucone ze względu na pobliskie siedliska żółwi morskich. W wyniku tych zdarzeń Edro 3 stał się mimowolną atrakcją cypryjskiego wybrzeża.
Podczas trekkingów po górach Trodos podziwiałam przepiękną przyrodę z bajkowymi wodospadami. Najsłynniejszy – Kaledonia – znajduje się na wysokości 1330 metrów, w Parku Narodowym Lasu Trodos. Szlak, prowadzący do wodospadu, którym miałam okazję wędrować jest niezwykle malowniczy, poprowadzony wśród skał i bogatej roślinności.
Nie sposób nie wspomnieć również o niezapomnianych wrażeniach jakie dostarczają widoki różnorodnych plaż, krystalicznie czystej wody oraz nadmorskiego wybrzeża tej wspaniałej wyspy.
Udział w projekcie Erasmus+ był dla mnie niezwykle cennym doświadczeniem i wspaniałą przygodą, którą będę bardzo długo i miło wspominać.

.

Izabela Witek

WYNIKI GMINNEGO KONKURSU FOTOGRAFICZNEGO „NIEPOŁOMICKIE PEJZAŻE” POD HONOROWYM PATRONATEM BURMISTRZA MIASTA I GMINY NIEPOŁOMICE

Szanowni Państwo!

Z wielką radością ogłaszamy wyniki gminnego konkursu „Niepołomickie pejzaże”. Jest nam ogromnie miło, że tak wielu uczniów zainteresowało się konkursem. Do etapu gminnego zgłosiło się 7 szkół podstawowych, wpłynęło aż 60 prac. Poniżej nagrodzeni i wyróżnieni uczniowie.

Nagrody oraz dyplomy zostaną przekazane bezpośrednio do zwycięskich szkół do końca maja.

GRATULACJE!

Jury po weryfikacji prac ustaliło następujące wyniki:

W kategorii klas I-III:

I miejsce – Jan Zieliński kl. III, Szkoła Podstawowa nr 2 w Niepołomicach

I miejsce – Amelka Galas kl. III, Szkoła Podstawowa nr 1 w Niepołomicach

II miejsce – Antoni Mitoraj kl. I, Szkoła Podstawowa nr 3 w Niepołomicach

II miejsce – Jan Marecik kl. II, Szkoła Podstawowa w Staniątkach

III miejsce – Piotr Brykała kl. II, Szkoła Podstawowa nr 3 w Niepołomicach

III miejsce – Witosz Sołkiewicz kl. III, Szkoła Podstawowa nr 1 w Niepołomicach

W kategorii klas IV- VIII:

I miejsce – Hanna Babicz kl. IV, Szkoła Podstawowa  w Staniątkach

I miejsce – Paulina Stępek kl. V, Szkoła Podstawowa nr 1 w Niepołomicach

II miejsce – Magdalena Marzec kl. V, Szkoła Podstawowa nr 1 w Niepołomicach

II miejsce – Wiktor Wesołowski kl. V, Szkoła Podstawowa w Zabierzowie Bocheńskim

III miejsce – Jakub Sadkowski kl. VII, Szkoła Podstawowa w Staniątkach

III miejsce – Lena Kowalczyk kl. VI, Szkoła Podstawowa w Zabierzowie Bocheńskim

Jury przyznało również trzy wyróżnienia w kategorii IV-VIII:

Tomasz Kołodziej kl. VIII – Szkoła Podstawowa w Zabierzowie Bocheńskim

Wiktoria Kot kl. VIII – Szkoła Podstawowa w Zabierzowie Bocheńskim

Liliana Zaręba kl. VI – Szkoła Podstawowa w Staniątkach

W imieniu Organizatorów – przewodnicząca jury Dominika Woźniak

Święto Patrona Szkoły

6 marca odbyła się akademia z okazji 115. rocznicy urodzin Patrona naszej szkoły – Włodzimierza Puchalskiego. Już kilka dni wcześniej uczniowie dowiedzieli się, że w środę nie muszą dźwigać plecaków, gdyż tradycyjnych lekcji nie będzie. Ten fakt zapewne ucieszył całą szkolną społeczność. Nie była to zwykła akademia, ponieważ została połączona z wernisażem. A dlaczego wernisaż podczas akademii?
By to wyjaśnić, warto nieco cofnąć się wstecz do lat 1909-1979. To daty urodzin i śmierci
Patrona Włodzimierza Puchalskiego, który w roku 1923 w wieku 14 lat dostał od swojego dziadka Hieronima Sykory pierwszy aparat fotograficzny. Wkrótce fotografowanie stało się Jego największą pasją, a nagrody otrzymywane w różnych konkursach motywowały Go do rozwijania tych zainteresowań. Oprócz fotografowania zajął się także filmowaniem. Lejtmotywem zdjęć i filmów, czyli taką myślą przewodnią, była szeroko rozumiana przyroda, którą kochał i której piękno dostrzegał tam, gdzie inni nie widzieli. Dlatego na zdjęciach Patrona widzimy świat flory i fauny.
Ptaki znajdują w twórczości Włodzimierza Puchalskiego szczególne miejsce, a fotografia i film to jedne z kilku dziedzin sztuki. Sztukę natomiast pokazuje się na wernisażach, czyli spotkaniach, podczas których artyści prezentują swój dorobek twórczy. Fotografie Patrona zasługują na takie spotkanie. Niewielka część z nich trafiła na naszą akademię i dlatego możemy ją nazwać wernisażem. Ważnym elementem spotkania była prezentacja prac węglem malowanych przez uczniów klasy VII oraz portret Patrona wykonany w tej samej technice przez panią Dominikę Woźniak.
Akademia składała się z części oficjalnej, podczas której po wejściu pocztu sztandarowego
odśpiewaliśmy hymn państwowy, a po nim hymn szkoły. Całą uroczystość otworzył pan dyrektor Zbigniew Stawarz. Część oficjalną poprowadzili Mateusz Karcz i Oliwier Adamski z klasy IV, która w tym roku była odpowiedzialna za przygotowanie akademii. Kiedy poczet sztandarowy opuścił salę, rozpoczęła się część artystyczna. Lila Grodowska, Emilka Czaplak, Antek Włodarczyk i Konrad Rózga zaprezentowali cztery książki, których autorem i współautorem był Włodzimierz Puchalski. Kolejny element stanowił pokaz ptasiej mody ukraszony wierszami różnych poetów.
Maski ptaków przygotowane przez uczniów bardzo się podobały. Po pokazie mody zobaczyliśmy prosty sposób wykonania pierwszego aparatu fotograficznego zwanego camera obscura, co wzbudziło niemałe zainteresowanie zwłaszcza młodszych uczniów. Następnym punktem akademii było wręczenie przez pana dyrektora wraz z panią wicedyrektor nagród-upominków uczniom klasy VII, których prace plastyczne były ozdobą akademii-wernisażu.
Uroczystość zakończyła się tradycyjnym akcentem: pan dyrektor Zbigniew Stawarz wraz z
Lilą Grodowską, Emilką Stępień i Wojtkiem Nowakiem z klasy IV udali się przed popiersie Patrona Włodzimierza Puchalskiego, gdzie złożyli biało-czerwone kwiaty, a pod sztandarem szkoły czerwoną różę. 

Czytać każdy może… XXI Gminny Turniej Pięknego Czytania w Zespole Szkolno-Przedszkolnym w Niepołomicach

Tegoroczny XXI Gminny Turniej Pięknego Czytania, który odbył się w naszej szkole 11 stycznia 2024 r. skłania do refleksji, że umiejętność czytania nadal jest niedoceniana, bo uczniom, którzy znają litery i zasadę ich łączenia w całość wydaje się, że to wystarczy. Otóż nie, nie wystarczy opanować technikę składania liter w sylaby, sylab w wyrazy, a wyrazów w zdania, żeby dobrze czytać. A czytać dobrze może dopiero ten, kto dużo czyta i rozwija umiejętność krytycznego myślenia oraz czytania na głos.
Do naszej szkoły na konkurs od lat przyjeżdżają uczniowie ze szkół gminy Niepołomice. Niektórzy z nich wielokrotnie. Zaczynali będąc w klasie czwartej, bo najmłodsi uczestnicy startują w kategorii wiekowej klas 4-6, a teraz chodzą już do 7 lub 8 klasy. Zauważyli, że nie tak łatwo przebić się w gronie naprawdę dobrze czytających. Przygotowują świetne interpretacyjnie fragmenty prozy. Mają jedynie dwa razy po dwie minuty, żeby pokazać swój kunszt. Często występują jak profesjonalni aktorzy. Modulują głos, zmieniają tempo mówienia, potrafią wydobyć niuanse z użytych przez autora znaków interpunkcyjnych, czytają tak, że odbiorca czuje, że rozumieją w pełni to, co czytają i chcą go wciągnąć w świat bohatera. Mnie zdarzało się, że po wysłuchaniu nieznanych mi tekstów szukałam książki,
z której pochodził fragment, bo był tak interesujący, że zapowiadał ciekawą lekturę.
W tegorocznej edycji konkursu wzięło udział 35 uczniów z dziewięciu szkół. Zmieniona formuła oceniania pozwoliła wnieść odrobinę świeżości w jego organizację. Trzy wspaniałe ekspertki spoza szkół musiały dokonać wyboru najlepszych czytających. Były to panie: Maria Foryś – prezes Niepołomickiego Oddziału Polskiego Towarzystwa Dysleksji, Joanna Lebiest – dyrektor Biblioteki Publicznej w Niepołomicach i Maria Wilczek-Krupa z Akademii Muzycznej w Krakowie. Jurorki jednogłośnie stwierdziły, że zadanie było trudne, gdyż wielu uczniów bardzo dobrze poradziło sobie z obydwoma tekstami do czytania.

Ostatecznie udało się wyłonić laureatów. W kategorii klas 4-6 najlepsi okazali się, zdobywając:
I miejsce: Karolina Stokłosa, kl. 6 – Zespół Szkolno-Przedszkolny w Zakrzowie
II miejsce: Łucja Żak, kl. 6 – Zespół Szkolno-Przedszkolny w Zagórzu
III miejsce: Aleksandra Sobaszek, kl. 4 b – Szkoła Podstawowa nr 1 w Niepołomicach
wyróżnienie: Magda Stolarska, kl. 6 – Zespół Szkolno-Przedszkolny w Zagórzu


a w kategorii klas 7-8:
I miejsce: Noemi Wcisło, kl. 7- Zespół Szkolno-Przedszkolny w Zakrzowie
II miejsce: Lena Ogiegło, kl. 7 b – Szkoła Podstawowa nr 2 w Niepołomicach
III miejsce: Natalia Małota, kl. 7 c – Szkoła Podstawowa nr 2 w Niepołomicach
wyróżnienie: Julia Wyszyńska, kl. 7 – Szkoła Podstawowa nr 4 w Niepołomicach

Laureaci trzech pierwszych miejsc w obydwu kategoriach będą reprezentować naszą gminę w etapie powiatowym Turnieju w Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi w Grodkowicach w maju br. Będziemy trzymać mocno za nich kciuki.
Podczas rozdania nagród pan wiceburmistrz Michał Hebda gratulował uczestnikom udziału w konkursie, a pan dyrektor Zbigniew Stawarz cytował słowa wybitnych i uznanych twórców kultury, którzy podkreślali znaczenie kontaktu z dobrą książką na każdym etapie życia człowieka. Przyjaźń z nią to doskonała inwestycja na przyszłość. Pozwala odpoczywać, przeżywać niezwykłe przygody wraz z bohaterami literackimi, uczy, bawi, wypełnia brak ludzi wokół nas. Czytajmy zatem jak najwięcej, żeby nakarmić duszę i promujmy czytelnictwo pod każdą postacią.
Organizacja konkursu dostarczyła mi także wiele osobistych pozytywnych emocji. Niezwykle ciekawe dekoracje wykonane przez uczniów z wykorzystaniem starych książek pod kierunkiem koleżanek uczących plastyki i techniki ozdobiły górny korytarz. Na pracach możemy znaleźć cytaty dotyczące wartości czytania i kontaktu z książką. Najbardziej cieszy fakt, że codziennie widzę kogoś zatrzymującego się obok wystawy i czytającego podpisy
do prac uczniowskich. Mile wspominam także współpracę z Referatem Promocji i Kultury Urzędu Miasta i Gminy Niepołomice, który przygotował dla wszystkich uczestników konkursu drobne upominki. Cieszę się, że pomimo trudnych zimowych warunków wszystkim uczestnikom udało się dotrzeć do naszej szkoły i spędzić z nami kilka godzin. Wszystkim zaangażowanym w organizację XXI GTPC pragnę jeszcze raz serdecznie podziękować i zapraszam na kolejną edycję Turnieju.

Małgorzata Gawlińska – koordynator gminny Turnieju Pięknego Czytania