Dzień Głośnego Czytania

Z okazji Dnia Głośnego Czytania uczniowie klas starszych wzięli udział w wyjątkowym spotkaniu z literaturą polskiego renesansu. Młodzież zaprezentowała wybrane fraszki, pieśni i treny Jana Kochanowskiego, odkrywając bogactwo języka, głębię emocji i ponadczasową mądrość zawartą w jego utworach. Wspólne czytanie stało się nie tylko lekcją literatury, ale także okazją do refleksji nad wartościami, które od wieków towarzyszą człowiekowi.

Nowa, przyrodnicza odsłona sal klasowych

W tym roku nasze sale zyskały nową, przyrodniczą odsłonę. Tapety z malowniczymi krajobrazami i motywami natury nie tylko upiększają przestrzeń, ale też przypominają o naszym patronie Włodzimierzu Puchalskim wybitnym fotografiku przyrody, miłośniku zwierząt i niestrudzonym obserwatorze świata natury. To właśnie jego pasja i wrażliwość na piękno otaczającego świata stały się inspiracją do stworzenia sal, które tchną spokojem, harmonią i zachęcają do odkrywania. Każda z nich przypomina nam, że nauka i przyroda mogą iść w parze, a uważne spojrzenie na świat pozwala dostrzec niezwykłość w codzienności. Nowy wystrój sal to nie tylko zmiana wyglądu to także symboliczny ukłon w stronę naszego patrona i jego przesłania. Bo tak jak Włodzimierz Puchalski potrafił uchwycić piękno natury w obiektywie, tak my staramy się rozwijać wrażliwość, ciekawość i pasję poznawania świata. Bo w naturze naszej szkoły naprawdę drzemie potencjał!

DZIEŃ DZIECKA W NASZYM PRZEDSZKOLU

W miniony piątek nasze przedszkole zamieniło się w prawdziwą krainę zabawy i radości. Kto przegapił – niech żałuje, bo działo się naprawdę dużo!

Były zawody w przeciąganiu liny (tak, lina wytrzymała), tor przeszkód, zabawy z kolorową chustą, masa solna w wersji tęczowej, warkoczyki jak z bajki i brokatowe tatuaże, które mieniły się w słońcu.

Nie zabrakło piknikowej strefy pełnej łakoci – lody, muffinki, słodkości i soki znikały szybciej niż zdążyliśmy je podać.

A wisienką na torcie było szukanie skarbów, w którym każdy znalazł coś dla siebie (i tak oto przedszkolne podwórko zamieniło się w mini wyspę skarbów).

Na koniec wszyscy ruszyli do tańców i swobodnej zabawy, a każdy przedszkolak otrzymał drobny upominek na pamiątkę tego wyjątkowego dnia.

Dziękujemy wszystkim za wspólną zabawę i uśmiechy – w piątek dzieci wygrały, a dorośli przetrwali.

Zapraszamy do obejrzenia zdjęć – tam znajdziecie dowody na to, że to był naprawdę niezapomniany dzień!

234. rocznica uchwalenia Konstytucji 3 maja

                Tuż przed rocznicą oficjalnej daty uchwalenia Konstytucji 3 maja obchodziliśmy

w naszej szkole 234. rocznicę jej podpisania. Wszyscy uczniowie i pracownicy szkoły, zgodnie z przyjętym zwyczajem, w strojach galowych stawili się wtedy w szkole. Podczas uroczystego spotkania na sali gimnastycznej pan dyrektor Zbigniew Stawarz przypomniał, że współczesny patriotyzm wyraża się między innymi w takim wspólnotowym podejściu do symboli narodowych, szacunku do barw narodowych, hymnu  oraz historii i dziękował za wyraz tej wspólnoty widoczny w strojach uczestników.

 Nasi uczniowie potrafią śpiewać czterozwrotkowy hymn państwowy i nie mówią już, że to za długo tak stać na baczność. Znają też hymn szkoły. Takie podejście bardzo cieszy, bo pamiętamy z przeszłości, że wielu nie znało nawet słów dwóch pierwszych zwrotek „Mazurka Dąbrowskiego”. Zatem coś zmieniło się na lepsze. Cieszy też fakt, że organizatorzy akademii występując przed szkolną publicznością, starają się jak najlepiej recytować, śpiewać i tańczyć i nie lekceważą swoich zadań. Podczas tegorocznych przygotowań uroczystości musieliśmy w krótkim czasie przećwiczyć wiele aspektów występu. Uczniowie klasy trzeciej i szóstej nauczyli się swoich kwestii na pamięć, bo czytanie z kartki jest już passé, a szacunek do widza wymaga dużego zaangażowania. Dziewczynki w biało-czerwonych strojach tańczyły do piosenki o Konstytucji Trzeciomajowej z 1791 r., starsi uczniowie przypomnieli krótko o znaczeniu nowej i nowoczesnej, jak na osiemnasty wiek, ustawy rządowej dla rozwoju demokracji  w Polsce walczącej o swój byt narodowy. Nawiązali też do tragicznych skutków rozbiorów, które doprowadziły do likwidacji państwa, ale jednocześnie zmobilizowały naród do długotrwałej walki o niepodległość kraju.

Piosenki patriotyczne w wykonaniu młodszych i starszych uczniów przypomniały widzom o ich powinnościach względem ojczyzny. Oliwia z czwartej klasy zaśpiewała pięknie piosenkę Jana Pietrzaka:

Z głębi dziejów, z krain mrocznych,

Puszcz odwiecznych, pól i stepów

Nasz rodowód, nasz początek

Hen, od Piasta, Kraka, Lecha

Długi łańcuch ludzkich istnień

Połączonych myślą prostą:

Żeby Polska, żeby Polska

Żeby Polska była Polską!

Wtedy, kiedy los nieznany

Rozsypywał nas po kątach.

Kiedy obce wiatry gnały,

Obce orły na proporcach

Przy ogniskach wybuchała

Niezmożona nuta swojska:

Żeby Polska, żeby Polska

Żeby Polska była Polską!

A Grzesiu z trzeciej klasy przypomniał wiersz Marii Konopnickiej;

A jak cię kto zapyta:

Kto ty taki, skąd ty rodem?

Mów, żeś z tego łanu żyta,

Żeś z tych łąk, co pachną miodem.

Mów, że jesteś z takiej chaty,

Co Piastowską chatą była.

Żeś z tej ziemi, której kwiaty

Gorzka rosa wykarmiła.

                Można zastanawiać się, ile z treści prezentowanych na akademii przemawia bezpośrednio do dzisiejszych młodych odbiorców. Czy rozumieją oni znaczenie powtarzanych zdań o patriotyzmie współczesnym, którego wyrazem może być rzetelna nauka, praca, poznawanie historii i kultury przodków, szacunek dla dokonań poprzednich pokoleń, dbałość o dobro wspólne? Czy zdają sobie sprawę z geopolitycznych zagrożeń i myślą o własnej przyszłości w kraju, który jest ich ojczyzną? Mam nadzieję, że umiłowanie swojego kraju rozwijają także w domach rodzinnych, słuchając opowieści o trudnym życiu pradziadków, którzy w czasach powojennych odbudowywali zniszczony kraj, ciężko pracowali i marzyli o lepszej przyszłości dla swoich dzieci.

Małgorzata Gawlińska

Dzień Ziemi 2025

„Doceń wodę i zadbaj o planetę” to hasło przewodnie dzisiejszych obchodów Dnia Ziemi.
Tegoroczny Dzień Ziemi w naszej szkole upłynął pod znakiem nauki, zabawy i bliskości z przyrodą. Pogoda nam sprzyjała, dlatego każda grupa przedszkolna oraz klasa uczestniczyła w zajęciach na terenie naszego ogródka szkolnego i lasu. Lekcje te nie tylko pogłębiały wiedzę o środowisku, ale także rozwijały kreatywność i współpracę.
Najmłodsi uczniowie, czyli grupy przedszkolne wcielili się w rolę poszukiwaczy skarbów natury. Z dokładnymi instrukcjami od Pań ruszyli na zielony teren wokół szkoły, by odkrywać liście, kamienie, patyczki, pióra, kwiaty i inne dary przyrody. Każde znalezisko budziło ogromne emocje, dzieci z entuzjazmem dzieliły się swoimi odkryciami z rówieśnikami.
Uczniowie klas 1 – 3 mieli okazję poczuć się jak prawdziwi przyrodnicy. Z zaangażowaniem wykonywali proste pomiary darów natury – mierzyli drzewa, krzewy, liście, kwiaty, a nawet trawę i kamienie. Bacznie obserwowali owady oraz różnorodne gatunki w szkolnym ogrodzie oraz w lesie. Dzieci uczyły się uważności na otaczającą je przyrodę i rozwijały umiejętność prowadzenia obserwacji.
Starsze klasy uczestniczyły w terenowych zajęciach z zadaniami logicznymi. Uczniowie rozwiązywali rebusy, wykreślanki, łamigłówki i quizy, a także pracowali z kartami pracy.
Wszystkie aktywności nawiązywały do idei zrównoważonego rozwoju, ochrony środowiska oraz oszczędzania wody i energii. Co więcej – wszystko odbywało się na kocykach, rozłożonych wśród zieleni! Taka forma zajęć sprawiła, że nauka stała się prawdziwą przyjemnością, a kontakt z naturą sprzyjał koncentracji i integracji.
Dzień Ziemi pokazał nam, że troska o środowisko może iść w parze z radością odkrywania świata. Niech takie pełne natury, wspólnego działania i inspirującej nauki chwile towarzyszą nam jak najczęściej!

Paulina Satała

Moja przygoda z językiem angielskim na Cyprze

Z pobytu na Cyprze w ramach szkolnego projektu Erasmus przywiozłem między innymi krótki tekst mnemotechniczny, który służy angielskim uczniom do zapamiętywania kolorów tęczy: „Richard Of York Gave Battle In Vain”. Pierwsze litery w tym tekście przypominają o kolejności barw: red, orange, yellow, green, blue, indigo i violet.

Pomysł, aby uczyć się języka angielskiego wśród grecko- i tureckojęzycznych Cypryjczyków, wydał mi się początkowo dość dyskusyjny. Jednak szybko zmieniłem zdanie, kiedy okazało się, jak powszechna jest znajomość języka angielskiego wśród mieszkańców wyspy. Była więc okazja, aby ćwiczyć język nie tylko w szkole językowej, ale również w sklepie, restauracji, autobusie czy podczas niespodziewanej kolizji drogowej.

To ostatnie zdarzenie było efektem decyzji o podjęciu się równocześnie nauki języka i jazdy samochodem w ruchu lewostronnym, ponieważ taki obowiązuje na Cyprze. Wypożyczenie samochodu i podróż nim z lotniska do Pachny, gdzie znajdowało się moje pierwsze miejsce zakwaterowania, było pierwszą przygodą, jaką tam przeżyłem. Spociłem się jak mysz w czasie tej jazdy, bo problemem okazał się nie tylko ruch lewostronny, ale także dodatkowe, nieznane mi opcje automatycznej skrzyni biegów, japońskojęzyczny wyświetlacz i równie obco brzmiące komunikaty głosowe. Fakt, że przyjechałem spocony, bardzo się jednak przydał, bo temperatura w wynajmowanym przez Airbnb pokoju była bardzo niska.

Pierwszy tydzień pobytu spędziłem w uroczej wiosce Pachna, oddalonej od szkoły językowej o prawie 40 km. Umożliwiło mi to codzienne ćwiczenie jazdy samochodem w drodze do szkoły i z powrotem. Położenie wioski u podnóża Olimbos – najwyższego szczytu na wyspie, zapewniło piękne widoki, czyste powietrze i górski klimat. Podobnie malownicza była codzienna droga – z widokiem na sady oliwkowe, plantacje winorośli w dolinach oraz połyskujące Morze Śródziemne na horyzoncie.

Mimo łagodnego klimatu panującego na Cyprze, w Pachnie noce były chłodne, czasem nawet z przymrozkiem. Mój pokój nie należał do najcieplejszych, a niezbyt efektywną metodę ogrzewania go przy pomocy klimatyzacji odkryłem dopiero drugiej nocy. Dlatego nocami raczej się ubierałem niż rozbierałem do snu. Jednak poranna kawa z widokiem na okoliczne wzgórza wynagradzała mi to z nawiązką. Pomagała też gorąca herbata z miodem i cytrynami, których nie trzeba było kupować – zawsze jakaś świeżo spadła i leżała na trawniku, więc podnosiłem ją w drodze z zakupów w jedynym we wsi sklepiku.

W sklepie tym poznałem pewną staruszkę, która mimo podeszłego wieku (wyglądała na 80 lat) pracowała tam przy kasie i tłumaczyła mi po angielsku (!!!), do czego służy produkt, który włożyłem do koszyka. Poznałem tam też kota – tubylca, który odprowadzał mnie ze sklepu do kwatery. Dawał się nakarmić i pogłaskać, jednak bez zbytniej poufałości. Cypr jest pełen dzikich kotów, które stanowią dla mieszkańców pewien problem. Łagodne zimy i brak naturalnych drapieżników sprzyjają rozrostowi ich populacji, co szkodzi ptakom i gryzoniom.

Szkoła językowa w Limassol to przede wszystkim miejsce spotkań ludzi z różnych części Europy. W mojej niedużej grupie znaleźli się Polacy, Ukraińcy, Czech i Mołdawianin. Zajęcia były ciekawe i wartościowe, mimo dużych różnic w poziomie naszych umiejętności. Prowadzący musieli sobie radzić z tą różnorodnością i potrafili ją wykorzystać, a nawet znaleźć czas na poszerzanie słownictwa związanego z naszymi nauczycielskimi specjalnościami. Przywiozłem między innymi nowe umiejętności związane z prowadzeniem działań matematycznych w języku angielskim.

Ważną częścią zajęć były przerwy kawowe, które spędzaliśmy w zaprzyjaźnionej kafejce, ćwicząc na jej właścicielach naszą wymowę angielskich słów. Zajęcia trwały do godziny 14, potem mieliśmy czas na homework i zajęcia własne, czyli zwiedzanie, zakupy oraz poznawanie lokalnej kuchni.

Na Cyprze pozostało wiele zabytków kultury antycznej, zwłaszcza związanych z kultem Afrodyty/Wenus. Część z nich miałem okazję zwiedzić podczas wycieczek organizowanych przez szkołę językową. Cypryjskiej kuchni próbowałem w dwóch odsłonach. W Pachnie były to głównie warzywa i owoce z dodatkiem oliwy i sporadycznie pojawiającym się mięsem. Tam zasmakowałem w karczochach podawanych na różne sposoby. W drugim tygodniu mojego pobytu, gdy zamieszkałem w hotelu w pobliżu plaży w Limassol, była to głównie kuchnia oparta na rybach i owocach morza – świeża, prosta i aromatyczna.

Podczas drugiej części pobytu mogłem już nie martwić się zimnem, ponieważ temperatura w centrum Limassol była znacznie wyższa, a na plaży zdarzało się spotkać kąpiących się ludzi. Krótsze podróże samochodem pozwoliły mi dostrzec, że problemem nie jest już dla mnie ruch lewostronny, ale osobliwa niechęć cypryjskich kierowców do używania kierunkowskazów oraz parkowanie w miejscach, które – moim zdaniem – do tego się nie nadają.

Podsumowując, uznaję, że zarówno nauka języka angielskiego, jak i jazdy w ruchu lewostronnym przyniosła mi wiele korzyści. Moja jedyna stłuczka zdarzyła się drugiego dnia jazdy, gdy poszukując bankomatu (ATM), wyszukiwarka Google wskazała mi jego lokalizację w Wielkiej Brytanii. Uznałem to za błąd aplikacji, ale gdy GPS zaprowadził mnie do szlabanu granicznego, okazało się, że na Cyprze nadal znajdują się obszary pod panowaniem Jej Królewskiej Mości. I właśnie wtedy lekko otarłem się o zaparkowany miejscowy samochód. Jednak w rozwiązaniu problemu pomógł mi język angielski, tłumacz Google, panująca tu życzliwość oraz dobre ubezpieczenie.

A wracając do cytatu ze wstępu („Richard Of York Gave Battle In Vain”), jego bezpośrednie tłumaczenie to: „Ryszard z Yorku stoczył walkę na próżno”. Szukając znaczenia tego tekstu, zagłębiłem się w historię Wielkiej Brytanii, a dokładniej Wojnę Dwóch Róż – konflikt w XV-wiecznej Anglii i Walii, który zaowocował czterema sztukami Szekspira.
Bitwa pod Wakefield w 1460 r. była jedną z pierwszych bitew w Wojnie Dwóch Róż i wczesnym zwycięstwem Lancasterów. Ryszard III pomimo zajmowania wzniesienia Sandal Castle, rozpoczął wtedy atak na znacznie większe siły obozujące u podnóża wzgórza. Całkowicie się to mu nie powiodło, a on zginął w tej walce. Nikt nie wie dokładnie, dlaczego to zrobił. Istnieje wiele teorii na temat jego błędnej oceny sił przeciwnika, jego przekonania, że przybędą posiłki, lub że został sprowokowany do walki przez podjudzenie Lancasterów. Stracił wtedy wszystko a pozostało nam po tym zdarzeniu mnemotachniczny tekst „Richard Of York Dave Battle In Vain” do zapamiętywania kolorów tęczy, który zna prawie każdy brytyjski uczeń oraz moi koledzy z grupy uczestniczący w projekcie Erasmus na Cyprze – oraz od teraz równie ty drogi czytelniku tego tekstu.
I tak oto oprócz nauki języka i jazdy w ruchu lewostronnym przywiozłem z Cypru także nową wiedzę historyczną!

Piotr Tałan

Kurs Języka Hiszpańskiego w Adeje (Teneryfa)


W dniach 21–31 stycznia 2024 roku miałem okazję uczestniczyć w intensywnym, dziesięciodniowym kursie języka hiszpańskiego na Teneryfie, w miejscowości Adeje. Kurs odbywał się w ramach programu “Zagraniczna mobilność edukacyjna uczniów i kadry edukacji szkolnej” finansowanego z Funduszy Europejskich dla Rozwoju Społecznego, działającego na zasadach Erasmus+. Kurs stanowił nie tylko doskonałą okazję do nauki podstaw języka, ale także do głębszego zanurzenia się w kulturę i przyrodę wyspy.
Edukacyjne doświadczenia
Podczas kursu intensywnie pracowałem nad podstawami języka hiszpańskiego, ucząc się zarówno gramatyki, słownictwa jak i praktycznych zwrotów, które mogłem od razu wykorzystywać w codziennych sytuacjach. Zajęcia prowadzone były w dynamiczny sposób, angażując uczestników w konwersacje, ćwiczenia fonetyczne oraz zadania rozwijające umiejętności słuchania i pisania. Dzięki temu nie tylko zdobyłem podstawowe kompetencje językowe, ale również zyskałem większą pewność siebie w komunikacji po hiszpańsku.
Dzięki osadzeniu w hiszpańskojęzycznym środowisku mieliśmy okazję ćwiczyć język w praktyce, zamawiając posiłki w lokalnych restauracjach, robiąc zakupy na targach czy rozmawiając z mieszkańcami. Tego rodzaju podejście sprawiło, że nauka była nie tylko skuteczna, ale także niezwykle przyjemna.
Odkrywanie przyrody i krajobrazów Teneryfy
Dzięki lokalizacji kursu mogłem odbyć również liczne wycieczki krajoznawcze, które pozwoliły mi odkryć niezwykłe bogactwo przyrodnicze Teneryfy. Myli się ten, kto uważa, że Teneryfa to tylko miejsce plażowania. Już pierwsze dni na wyspie uświadomiły mi jej niezwykłą różnorodność – od suchych, pustynnych krajobrazów na południu po wilgotne, zielone lasy na północy. Na Teneryfie poprowadzonych jest bardzo dużo szlaków pieszych, z których każdy może wybrać trasę odpowiednią do swojej kondycji i doświadczenia. W wielu miejscach zorganizowano darmowe miejsca piknikowe i kempingowe zwane tutaj “zona de acampada”. Są one wyposażone w miejsca do grillowania, toalety, stoły. Po rejestracji przez specjalną stronę internetową można na nich również przenocować w namiocie.
W ramach eksploracji odwiedziłem dwa spektakularne masywy górskie – Teno i Anaga. Góry Teno, z ich dramatycznymi klifami i głębokimi wąwozami, zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Z kolei Anaga, z mglistymi lasami wawrzynolistnymi, przeniosła mnie w zupełnie inny, niemal bajkowy świat. Te różnorodne krajobrazy były dla mnie inspirującą lekcją o geologii i klimacie wyspy.
Nie mogło zabraknąć także wizyty wśród wulkanicznych krajobrazów Teneryfy. Szczególnie zapadły mi w pamięć wulkany Pico Viejo i Chinyero. Wędrówka po zastygłych lawowych polach i podziwianie surowych formacji skalnych pozwoliły mi zrozumieć, jak potężne siły natury ukształtowały tę wyspę.
Kolejnym punktem mojej podróży było suche południowe wybrzeże Teneryfy. Kontrast pomiędzy skalistymi klifami a błękitnym oceanem był niezwykle malowniczy. Miałem okazję zobaczyć surowe, niemal pustynne tereny oraz podziwiać spektakularne zachody słońca nad wodami Atlantyku.
Podczas pobytu na północy wyspy odwiedziłem jedno z najbardziej charakterystycznych drzew na Teneryfie – smocze drzewo w Icod de los Vinos. Jego majestatyczna sylwetka i legendy z nim związane sprawiły, że był to jeden z najbardziej magicznych momentów mojej podróży.
Podsumowanie
Dziesięciodniowy pobyt na Teneryfie był dla mnie nie tylko intensywnym kursem językowym, ale także niezapomnianą przygodą. Możliwość nauki hiszpańskiego w tak inspirującym otoczeniu oraz odkrywanie unikalnych krajobrazów wyspy sprawiły, że ten wyjazd był jednym z najbardziej wartościowych doświadczeń w moim życiu. Dzięki tej podróży nie tylko poszerzyłem swoje umiejętności językowe, ale także zyskałem nową perspektywę na kulturę i naturę Wysp Kanaryjskich.

Maciej Klima

Erasmus w Limassol – rozwój językowy i osobisty

Limassol, jedno z najbardziej urokliwych i dynamicznych miast na Cyprze, stało się dla mnie miejscem niezwykłych doświadczeń, które wpłynęły na moje życie na wielu poziomach. Udział w programie Erasmus był nie tylko szansą na zdobycie nowej wiedzy akademickiej, ale także okazją do rozwoju osobistego, poznania nowych kultur i udoskonalenia umiejętności językowych. Pobyt w tym miejscu wzbogacił mnie jako osobę, uczynił bardziej otwartą na świat i pozostawił niezatarte wspomnienia.
Pierwsze wyzwanie – problem z wejściem do apartamentu
Już pierwszego dnia po przyjeździe do Limassol czekało nas niespodziewane wyzwanie. Po długiej i wyczerpującej podróży dotarłyśmy do wynajętego apartamentu, tylko po to, by zdać sobie sprawę, że nie mamy kodu dostępu do budynku. Było już późno, ulice były niemal opustoszałe, a my stałyśmy z walizkami przed zamkniętymi drzwiami, zastanawiając się, co zrobić. W głowie pojawiły się najgorsze scenariusze – czy będziemy musiały spędzić noc na zewnątrz w obcym kraju, bez możliwości skontaktowania się z gospodarzem?
Serce biło mi szybciej, a adrenalina rosła z minuty na minutę. Po kilkunastu minutach gorączkowego przeszukiwania e-maili i wiadomości zaczęłam sprawdzać szczegóły rezerwacji na stronie Booking. Na moje szczęście, w końcu odnalazłam ukryty w szczegółach rezerwacji kod dostępu! Z ogromną ulgą wpisałam go na klawiaturze przy wejściu i drzwi wreszcie się otworzyły. Była to dla mnie lekcja, by zawsze dokładnie sprawdzać wszystkie szczegóły rezerwacji i nie wpadać w panikę, nawet w trudnych sytuacjach.
Doskonalenie umiejętności językowych
Jednym z najważniejszych aspektów mojego pobytu była codzienna komunikacja w języku angielskim. Uczestniczenie w zajęciach akademickich wymagało aktywnego posługiwania się tym językiem, co początkowo stanowiło wyzwanie. Jednak z każdym kolejnym dniem nabierałam pewności siebie w mówieniu i pisaniu. Dyskusje ze studentami z różnych krajów, wspólna nauka oraz rozwiązywanie codziennych spraw w języku angielskim znacząco podniosły moją biegłość.
Dodatkowo, Limassol dało mi okazję do nauki podstaw języka greckiego. Choć na początku wydawało się to trudne, stopniowo zaczęłam rozumieć podstawowe zwroty i wyrażenia, co pozwoliło mi lepiej funkcjonować w codziennym życiu. Proste rozmowy z lokalnymi mieszkańcami, zamawianie jedzenia w restauracji czy pytanie o drogę stały się dla mnie przyjemnym wyzwaniem i budowały moje poczucie kompetencji językowych. Otaczanie się osobami mówiącymi w różnych językach nauczyło mnie elastyczności w komunikacji oraz skutecznego pokonywania barier językowych.
Nie samą nauką żyje człowiek, a Erasmus to także czas na nawiązywanie nowych znajomości i odkrywanie uroków codziennego życia w nowym miejscu. Jednym z moich ulubionych rytuałów stało się spędzanie przerw w nauce w uroczych kawiarenkach rozsianych po całym Limassol. Każdego dnia wybierałam inne miejsce, gdzie przy filiżance aromatycznej cypryjskiej kawy mogłam odpocząć, zebrać myśli i porozmawiać z nowo poznanymi osobami. Te chwile relaksu były okazją do prowadzenia ciekawych rozmów z innymi studentami oraz mieszkańcami miasta. Często były to inspirujące dyskusje na temat różnic kulturowych, podróży czy planów na przyszłość. Dzięki nim czułam się bardziej związana z międzynarodową społecznością i otworzyłam się na nowe perspektywy.
Rozwój osobisty
Program Erasmus to nie tylko nauka, ale także doskonała okazja do rozwoju osobistego i kulturowego. Pobyt w Limassol pomógł mi stać się bardziej samodzielną i otwartą osobą. Codzienne funkcjonowanie w nowym miejscu, radzenie sobie z wyzwaniami i podejmowanie samodzielnych decyzji wymagało ode mnie odwagi oraz samodyscypliny. Musiałam samodzielnie organizować swój czas, zarządzać budżetem oraz znajdować sposoby na pokonywanie trudności, co wpłynęło na wzrost mojej pewności siebie.
Interakcje z ludźmi z różnych stron świata poszerzyły moje horyzonty i nauczyły mnie większej wrażliwości na różnorodność kulturową. Współpraca z międzynarodowymi studentami uświadomiła mi, jak ważna jest umiejętność adaptacji do zmieniających się warunków oraz elastyczne podejście do problemów. Nauczyłam się, że różne punkty widzenia mogą prowadzić do bardziej kreatywnych i skutecznych rozwiązań. Ponadto, uczestnictwo w licznych wydarzeniach organizowanych przez Erasmus Student Network i lokalne instytucje kulturalne pozwoliło mi lepiej poznać tradycje i zwyczaje Cypryjczyków.
Pobyt w Limassol w ramach programu Erasmus był dla mnie niezapomnianym doświadczeniem, które miało ogromny wpływ na moją edukację, rozwój osobisty i podejście do świata. Udoskonaliłam swoje umiejętności językowe, zdobyłam nowe kompetencje międzykulturowe i nauczyłam się większej samodzielności. Erasmus to nie tylko nauka, ale także wspaniała przygoda, która otworzyła mi drzwi do nowych możliwości i pozostawiła trwały ślad na całe życie. Już teraz wiem, że chcę tam wrócić jeszcze raz, aby ponownie poczuć tę niesamowitą atmosferę i odkrywać Limassol na nowo.

Kamila Rejman-Ruchlewicz